Wracam pewnego dnia do domu. Zmęczony, głodny. Na dworze zimno, mokro. Skończył mi się płyn do spryskiwaczy i jedyne miejsce po drodze jakie było, aby go kupić to stacja Orlen. Przed wejściem wystawiony do budynku zachęca do kupna, patrzę, że inni biorą. Myślę sobie – kupię 2 butelki, idzie zima i płyn będzie potrzebny. Ustawiam się w kolejce i oczekuję na swoją kolej. W końcu podchodzę do kasy, wyciągam kartę płatniczą i mówię, że 2 płyny zimowe. Podaję NIP i chwilę później, podczas wprowadzania PIN’u usłyszana informacja podcina mi nogi – 59,98zł. Tak oto w potrzebie kupiłem dwie 4litrowe butelki cholernie śmierdzącego i marnej jakości płynu do spryskiwaczy po jedyne 29,99 za butelkę. Cena kosmiczna, w Makro za o wiele lepszy płyn i mniej drażniący dla człowieka płacę 10zł. Pierwszy i ostatni raz dałem z siebie zrobić jelenia na tej stacji benzynowej.
